karuzela


Księga gości Dodaj do ulubionych


Pościg
data: piątek, 27 marca 2009
czas: 00:33:00

Szybko z łoskotem
stukotem, przez świat
wiatr pędzi wygnańców
cicho szemrząc w takt
dudnienia o ziemię
stukania w niebiosa
zbyt szybkich oddechów
gonitwy
bez końca

Gdzie zmierza, gdzie leci
gdzie pędzi ich wiatr
los kusi i mami
do przodu wciąż gna

majaczą się, świecą się,
błyszczą i lśnią
wieńce laurowe czekają
aż koń
pierwszego jeźdźcy
natrafi na skarb
co kryje go tęcza
wśród wysokich traw

Zawody wciąż trwają
nie prędki ich kres
nim czas się nie wstrzyma
ktoś będzie chciał biec

bo czeka wygrana
bo kusi, bo mami
bo błyszczy z daleka

labirynt z lustrami



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [3]


Czas poetów
data: piątek, 19 września 2008
czas: 15:15:36

Tej jesieni znowu będzie padał deszcz,
tak jak pada od lat prawie osiemnastu.
Każda jesień zrzuca złote liście z drzew.
Każda smaga wiatrem poplątane włosy.

Chociaż tutaj w szarym mieście gdzie
rosną głównie betonowe bloki,
czasem nie ma co ozłocić się,
zawsze jednak coś utonie w błocie.

Może miłość, może kalosz, może dzień.
Może smętna mucha, niedobitek lata.

Wszyscy będą tylko marzyc że
w przyszłym roku będzie znów bajeczna wiosna.

Jesień to czas przewidziany dla poetów
Idealny, wymarzony, czas na wiersze.
Już w nas nie zostało nic z pośpiechu.
Bo gdzie śpieszyć się? Co na nas czeka?


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [7]


Obietnica dla A.
data: poniedziałek, 21 kwietnia 2008
czas: 18:19:53

Zamieszkam z tobą w domu bez szyb
Gdzie gwiazdy wchodzą w potulne sny
A cichych szeptów i cichych kroków
Bać się nie myśli nikt

Tam cisza szmerów spod kanap wielu
Nie myli nam prostych dróg
Wiersze się szepczą
Baśnie szeleszczą
Marzenia wtapiają w tło
Skrapla się fikcja
Rozmywa się jawa
Wiatr głaszcze nam miękko skroń

Stworzę dla ciebie magiczny zamek
Gdzie trwać będzie wieczny bal
Opiszę dla ciebie tysiące lalek
Opiszę podróży sto
Opiszę co widział zaklęty zamek
I kto w nim tańczył co noc

Byś zamknąć to mogła gdzie tylko chcesz
Byś stworzyć z tego mogła
Swój mały świat, dziecięcych lat
Swój dom spełnionych życzeń

Wy w takim świecie, w pyłach znajdziecie
Myśli z najdalszych dni
Tam powrócimy
Kiedy zwątpimy
Tam śpią najlepsze sny



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [12]


cisza
data: niedziela, 30 marca 2008
czas: 00:12:40

muszę dodać notkę bo chcą mi skasować bloga
po moim trupie, nie ma mowy
ale co mam pisać skoro nie mam nic do powiedzenia?


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [0]


chwila, bardzo moja
data: sobota, 29 grudnia 2007
czas: 17:38:24

chwilo ulotna chwila
dzień cały nad brzegiem rzeki
marzeniami obrastała
siliła się i nadymała

pot lał się z niej
a w głowie powtarzała
wciąż słowa te same
w myślach uklepane
i w każdej ciężkiej chwili
przedstawiane na dowód niewinności

"walczyć gdy jest chwila zwątpienia"

nad brzegiem tej rzeki po
której pływają duchy ciepłych dni
patrzyła na nią i liczyła
i myślała: jak będzie teraz?

a potem ze zmęczenia przymknęła oczy
i na chwilę zwątpiła...


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [2]


Dzień dobry Polsko
data: środa, 28 listopada 2007
czas: 22:09:05

Wtedy było inaczej
Kiedyś było inaczej

Ludzie mówili dzień dobry
Bo dni były dobre
A nie dlatego że nie mamy co
sobie powiedzieć

Teraz tęgie głowy myślą czemu
W telewizji, radiach i gazetach
Zebrały się tęgie głowy i
myślą nad nami
Szukają w swoich wspomnieniach
W swoich najskrytszych pragnieniach
W swoich duszach i głowach słów pełnych,
Usprawiedliwienia szarych ulic zabłoconych
i złych min ludzi w tramwajach.

Tak długo szliśmy do dzisiaj
Szliśmy krwią zlani i zimnym potem
Czasem przyszło się zatrzymać
by z okopów wyjrzeć na gwiazdy
Jedni nieśli perły rodowe, drudzy nieśli pierwszych
A z przodu szli bohaterowie z karabinami
Z luf strzelając śmiercią ubraną w marzenia
I im kłaniali się bogowie, którzy ich ukochali

I doszliśmy do dziś
Zrzucono plecaki i karabiny, strzepano proch z włosów
Nowi pozamiatali ulice, wywiesili flagi transparenty
hołdujące wolności
i portrety nowych bohaterów na ścianach uwieszono
wymyto krew z murów
a karabiny oddano do muzeów

i skończyła się radość z życia
życie przestało mieć sens

okazało się że nic nie mamy
historię tylko przez palce ulatującą w niebiosa
i zostaliśmy sami na środku świata
i taka panika nas ogarnęła i ból po stracie wielkiej

smutek zapanował, złość i pieniądz
i skończyła się droga ku wolności
zaczęła się droga ku szczęściu
a my nie nauczeni jak szczęście znajdować
pędzone pod ostrzałem nieprzyjaciela
przybiec nie zechce
przepisy i magiczne księgi dobrych czarownic spłonęły

chciałam tylko powiedzieć
że wiem
że nie tak to miało być.


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [0]


O mym pięknym życiu w odległej krainie
data: sobota, 1 września 2007
czas: 01:43:57

Dzisiaj moje marionetki same wyszły z szafy.
Dzisiaj one odegrały za mnie nudny dzień.
Kiedy zasypiałam i patrzyłam w ścianę,
gwiazdy nie spadały z moich szklanych drzew.

Świat mnie porzucił
na piaszczystej drodze.
Wśród sitowia myśli,
moich nie spełnionych

I sam w podróż ruszył.

Już nie świt, nie ranek, już słońce w zenicie,
a ja tu stoję i czas tylko liczę.
A ja stoję i stoję
i boję się ruszyć

Anioły przelatują ponad moją głową,
w rękach mają różę i w kieszeniach złoto.
Śpieszą na czyjś ślub, śpieszą na twój pogrzeb.
A ja tu stoję, stoję tu i stoję

Wciąż się boję ruszyć
i wciąż pragnę ruszyć

Czasem śpiewam ptakom, o moich marzeniach,
o mym pięknym życiu w odległej krainie.
One patrzą tylko, ale wiem co myślą...
Chcą bym szła za nimi, chcą mnie poprowadzić,
ale ja się boję ufać tym stworzeniom,
one skrzydła mają, mi los skrzydeł nie dał

Stoję tu, na tej całkiem pustej drodze
wśród pogniłych prawd i wytartych wspomnień.
Czasem koloruję na nowo farbami, obrazy wyblakłe
które trzymam w głowie.
I bawię się w lato i bawię się w przyjaźń
i mówię do kałuży po której dryfuję...
Łupina orzecha ze mną na pokładzie.

We włosy wplątuję źdźbła traw kolczastych,
a moje palce plączą pajęczyny.
Czasem wkładam w usta malowane zboże,
gwiżdżę cicho i łapię rękami świetliki.

I stoję i czekam na ciebie.

Jak będziesz kiedyś przechodził, zabierz mnie ze sobą,
pójdziemy razem.

Ja tobie pokażę jak się gra na trawie
i jak można się bawić gdy się w lesie zgubisz.
A ty mnie będziesz za ręce trzymał
i nie pozwolisz bym sama została
znów na tej pustej drodze wśród chrabąszczy.


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [13]


Nasz paryż
data: środa, 29 sierpnia 2007
czas: 20:37:06

Dla nas zostały ślady w popiele.
Pożółkłe karty historii.
Zapachy, smaki i uczucia, założyły hełmy i poszły się bić.
Rzeczywistość wzięła stalowy karabin i strzeliła sobie w skroń,
rozsypując się po ulicach jak najdelikatniejsza konstrukcja.
Zostawiając nam tylko okruchy.
Odległe obrazy naszego Paryża rozmazane na filmach. Zdarte ze skóry.
Wyblakłe ludzkie twarze patrzą nam w rozczarowane oczy.
Zabrały ze sobą wszystko i odeszły do legend.
Chcieli zachować swój świat broniąc go własną piersią.
Nie zdołali, przegrali, polegli.
Wszystko zatopiło się w krwi, nasza mała Atlantyda.
Dla nas zostało tak mało. Tak trudno nam zeskrobać proch z ulic.
Tylko złudzenia że jeszcze kiedyś historia się do nas uśmiechnie. Przywróci utracone kolory.

Robiąc wszystko by nie oszaleć ze złości na historię próbuję nie zapomnieć że dzięki niej żyję

*Warszawa '44*


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [1]


Nasz paryż
data: środa, 29 sierpnia 2007
czas: 20:35:40

Dla nas zostały ślady w popiele.
Pożółkłe karty historii.
Zapachy, smaki i uczucia, założyły hełmy i poszły się bić.
Rzeczywistość wzięła stalowy karabin i strzeliła sobie w skroń,
rozsypując się po ulicach jak najdelikatniejsza konstrukcja.
Zostawiając nam tylko okruchy.
Odległe obrazy naszego Paryża rozmazane na filmach. Zdarte ze skóry.
Wyblakłe ludzkie twarze patrzą nam w rozczarowane oczy.
Zabrały ze sobą wszystko i odeszły do legend.
Chcieli zachować swój świat broniąc go własną piersią.
Nie zdołali, przegrali, polegli.
Wszystko zatopiło się w krwi, nasza mała Atlantyda.
Dla nas zostało tak mało. Tak trudno nam zeskrobać proch z ulic.
Tylko złudzenia że jeszcze kiedyś historia się do nas uśmiechnie. Przywróci utracone kolory.

Robiąc wszystko by nie oszaleć ze złości na historię próbuję nie zapomnieć że dzięki niej żyję

*Warszawa '44*


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [0]


Nie chcesz wierzyć. Ogień, woda, wiatr.
data: sobota, 17 lutego 2007
czas: 17:17:53

I znów widziałam cię
Jak uciekałeś przed wiatrem
Człowieku, głupi człowieku
To ty jesteś wiatrem

Znów widziałam cię
Jak krzyczałeś że płoniesz
Człowieku, głupi człowiek
Zrodzony jesteś z ognia

A dziś widziałam cię
Jak udawałeś że toniesz
Głupcze, nieszczęsny głupcze
Czy nie wiesz że jesteś wodą

Że możesz wszystko.

Widziałam jak płaczesz
Że nie potrafisz latać
Nie widziałam jak tańczysz

Widziałam jak płaczesz
że nie potrafisz płakać
Nie widziałam śmiechu

Widziałam jak walisz głową w ścianę
I udajesz że krwawisz

Pokaż mi że umiesz płonąć
Pokaż że nie wyschło ci serce
Udowodnij że nie potrafisz latać
Choć by to była ostatnia rzecz jaką zrobisz

Tego chcesz
Nie umrzesz dzisiaj
Umrzesz kiedy przestaniesz płonąć



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [57]


Życiem człowieka rządzą przypadki
data: poniedziałek, 25 grudnia 2006
czas: 20:21:53

My malutcy i Wy wielcy
Choć wystarczył może
Jeden liść
Jedno słowo, chwila milczenia?

I teraz to Wy wielcy
My malutcy

Nie wie nikt
Jak to się stało
Kto był pierwszy kto ostatni

Liczycie się tylko wy wielcy

Wielcy przez chwilę
Wielcy na wieki
Ci wielcy na dole
Ci wielcy na górze

Wielkością tak względną
Jak piękno strumienia

Wielkością tak próżną
Jak ukłon milczeniu

A ci mali na dole
Wiecznie mali i głupi
Mają tylko to czego jeszcze nie mają
Maja marzenia, nic więcej



PS. niemam weny, Szczęśliwego Nowego Roku, może przyniesie mi wene, a wam co sobie życzycie, Wszystkiego Najlepszego



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [12]


Straszny Dom.
data: wtorek, 29 sierpnia 2006
czas: 16:54:55

Na obrzeżach próżni stał kiedyś straszny dom.
Bił od niego smutek i mrok
W dniach swej chwały największej, był pałacem królewskim
Pełnym radości i szczęścia
Budowano go długo i długo wykańczano
Najpiękniejszym był domem jaki ktokolwiek widział
Ogród jego zielenią tryskał, na krzakach kwitła Nadzieja
Na drzewach dojrzewały owoce Rozkoszy
Nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić tego ogrodu
Pełnego miłości
Pełnego kolorowych ptaków, unoszących się nieruchomo nad koronami drzew
Pełnego złotych ryb, w wielkich, przezroczystych stawach.
Mała drużka między krzakami, otulona najpiękniejszym kwieciem
Wiodła do drzwi
A w drzwiach witała cię Serdeczność z okien wyglądała Euforia.
Dom był przeogromny, opisać się nie da jak wielki.
Domowników było miliony i każdy miał miejsce dla siebie
Co dzień urządzano uczty, na których podawano na złotych półmiskach
Kiście Dobra i garście Sytości.
Wszyscy mogli żyć w dostatku i spełnieniu.
Ufność chodziła korytarzami
Sny śniły się najpiękniejsze, a marzenia, nawet te nielogiczne
Był bardziej realne.
Lecz mieszkańcom to nie wystarczało, dostawali tak wiele że znudzili się tym
I wciąż szukali czegoś więcej, czasem nawet za cenę przyjaźni, miłości, radości i spokoju
Zmieniali dom z każdym dniem, chcieli czegoś nowego
Ciągnęła ich chęć poznania
Każdy chciał dla siebie wszystko co najlepsze
W niepamięć odeszły wspólne uczty,
Ptaki odleciały z ogrodu, ryby przybrały szary kolor, niebo się zachmurzyło
Zaczęła się wojna
Każdy chciał mieć największy pokój i najpiękniejszy
Lecz wszyscy już od dawna nie pamiętali jak wygląda Piękno i gdzie je wygnano
Prześcigano się w tworzeniu i ulepszaniu, myśląc że to zaspokoi instynkt.
Mieszkańców zgubiła ich chciwość.
Było już za późno by wszystko naprawić
Już prawie wszyscy zapomnieli co to szczęście,
A ci co jeszcze pamiętali, wygnani zostali do piwnic gdzie marzyli
Uderzając mocno w stalowe kraty, mając nadzieje że to pomoże
Czasem ktoś na górze słyszał ten rozpaczliwy łoskot
Ale wolał udawać że wszystko jest w porządku
Bo stwierdzono że już taki los i tak zostać musi
Teraz w ogrodzie rosły już tylko krzaczki rozczarowania
A po niebie błąkały się chmury oburzenia
Alejka prowadząca do drzwi dostała nazwę „Drogi niespełnionych marzeń”
W domu z żyrandoli zwisała rozpacz i poszukiwanie szczęścia
Jak gdyby nigdy nic po domu chodziły potwory.
Domownicy udawali jednak że nic się nie dzieje
Ukradkiem w duszy każdy już odliczał dni do ostatecznego pioruna
Który zakończył by to wszystko
Bo wiedział że tylko to może uwolnić od cierpienia
Że to jedyne na co zostało czekać.
W domu pełno szarości błąka się korytarzami
Straszy tam porzucona wiara i nadzieja
Ludzie mimo ogromu pokoi nie mogą znaleźć swojego miejsca
Błąkają się po korytarzach obijając o siebie
Biją się jak nie starczy dżemu na śniadanie i krzyczą gdy ktoś wypije całe mleko
Chcieli odkrywać
Odkryli smutek w najczystszej postaci
Teraz smutek zawładną nimi.

Czyż to nie straszne?
Pewnie nie chciał byś zamieszkać w tym domu?
A jednak...







z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [62]


Sąd ostateczny
data: wtorek, 27 czerwca 2006
czas: 15:50:54

Panie Boże wiem że nie istniejesz
Bardzo mi przykro
Lecz nie czuje się winna

Nie ja cię zabiłam
Nie ja zdradziłam
Nie ja krzyżowałam

Nie ja darłam twe święte słowa
Nie paliłam na stosach

To nie moja wina że świat cię pogrzebie

Ja tylko zrozumiałam że nie istniejesz
Popatrzyłam kiedyś w niebo
Posłuchałam śpiewu ptaków
Kiedy spojrzałam w tafle jeziora

Zobaczyłam jak się kołysze krzak róży przy drodze

Mogłeś odejść w chwale
Niepokonany

Odejdziesz w śmiechu i drwinach
Wielkie pałace na peryferiach ludzkości
Obrosną w pajęcze sieci
Zakurzą się i pożółkną
Święte płótna wyblakną
Kielichy zardzewieją

Czekam na dzień gdy świat nie będzie już błądził
Szukając źródła klęsk w tobie
Szukając źródła dobra w tobie
Gdy nie będziemy już błądzić i sami staniemy się dobrem
Zrozumiemy że piękno jest w nas, a nie w tobie
W tobie który zabrałeś nam naszą miłość
Więżąc ją w sobie
I dając tylko tym którzy otworzą się

Wierzę że przyjdzie taki dzień że odnajdziemy siebie
I ty już nie będziesz nam potrzebny
Staniemy się dobrem i miłością
Staniemy się łaską i wybaczeniem

A ty nieistniejący będziesz mógł wreszcie naprawdę przestać istnieć

Będzie to piękny dzień
Nazwijmy go „sąd ostateczny”
Sądzić będziemy heretyków boskich
Co zabrali nam radość życia.


z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [33]


Odwiedziny
data: poniedziałek, 22 maja 2006
czas: 15:48:35

Postaci minionych lat
Przyszły dziś do mnie
Stary miś i kilka lal
Co dawno odeszły
Stare książki
Kilka zdjęć z przyjaciółmi
Przycupnęli na parapecie
I patrzyli jak śpię

Z pudła wyszedł Stary Niedźwiedź
Który już nie śpi tak mocno
Przyniósł mi Chusteczkę Haftowaną nadzieją



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [18]


Daleko tak, na księżyc nam
data: środa, 5 kwietnia 2006
czas: 17:36:25

Gdzie sprzedają bilety na księżyc? Czy można je kupić? Gdyby by można było...
Poleciała bym wtedy tam. Poleciała i z księżycowego pyłu stworzyła mój świat. Własny. Idealny. Nieskazitelny.
Księżycowy pałac z widokiem na księżycowe morze. Dookoła księżycowy las i księżycowe łąki. Siadła bym kiedyś na jednym z księżycowych wzgórz i patrzyła na ziemię. Co bym tam ujrzała? Czy widziała bym zielone łąki i błękitne oceany? Czy widziała bym wysokie góry i piaszczyste plaże? Czy widziała bym zło unoszące się nad planetą. Nad planetą wielkich wieżowców i kolorowych ptaków. Nad planetą róż i tulipanów. Nad planetą Jezusa i Buddy. Nad planetą błękitnego nieba i zielonej trawy? Co bym zobaczyła? Z idealnego świata, księżycowych ideałów? Podobno z bliska widzi się gorzej. Więc co ja bym zobaczyła stamtąd? Tak mnie ciekawi co bym zobaczyła



z a s z u m i a ł. c i c h o. w i a t r.
komentarze [33]


{PLACE_POWEREDBY}
Layout by Chaste.Design & Yvi; Photo © Verena Grouls